Wszystko miało być pięknie i ładnie. Miało być reggae, dancehall, jungle, dub i dubstep (nie dupstep) – wszystko tak jak na plakacie. Chyba oczekiwałem zbyt wiele – jak szybko się zaczęło tak szybko się skończyło. Problem leżał w braku spójnego i wspólnego poglądu na muzykę reggae. Bywa i tak.
Skończyło się – moim zdaniem – zajebiście. Impreza doszła do skutku, poznaliśmy nowych selektorów – Kubę aka Trolla aka Mucia oraz Grześka aka No-name. Było bardzo dobrze a będzie jeszcze lepiej. Poniżej kilka zdjęć z Gass Baru.






