Od samego początku - kiedy już padła data piątku trzynastego (swoją drogą mam nadzieję, żę Freddy K. nie jest zaproszony) w ekipie panuje gruba podjarka. Czy hiphop i funk siądzie ludziom na sercu, czy plakaty dojdą na czas (na szczęście doszły), czy zamówione placki także będą na czas (tutaj sukces połowiczny – przykro mi Kubo). W każdym bądź razie, dziś jest dwunasty, jutro trzynasty. Sam złapałem się na tym, że w oczekiwaniu na ten dzień poczułem się zniecierpliwiony, mniej więcej jak ci Panowie na zdjęciu;)





